Posty

Agata Kasiak, Wiedźma z Bronaczowa, początek rozdziału pierwszego:)

Obraz
  Rozdział pierwszy o tym jak to proboszcz w Radziszowie Matkę Bożą i Anieli Świętych ujrzał pod kościołem Jesienny mrok nad Bukowiem przechodził w pachnącą zimą noc. Wśród całkowitej czerni boru i pól za chatami jaśniały jedynie odbijające niebo kałuże wypełniające koleiny na błotnistym trakcie. Wiodły przez grzbiet góry, z jednej wsi wprost do drugiej, schowanej w dolinie. Młoda kobieta słyszała już poszczekiwanie psów idące od Radziszowa, ale nie tam się kierowała. Oczy wypatrywały ku puszczy rozciągającej się po lewej stronie i porastającej jak mawiali pasma gór aż po obce kraje na południu, skąd nieraz przybywali kupcy. Nie ich kres zajmował teraz wszelkie myśli niewiasty, a raczej najbliższe obrzeża – które pochłonęły jej rodzinną wieś zwaną Bronaczowem. To tam prowadziła dwie kilkuletnie córki, niosąc trzecie dziecko, nowonarodzonego synka. Wszystkie ufne i niewinne, zdane tylko na nią. – Matuś – piskliwy i drżący głos Kalinki przerwał nocną ciszę – nie będzi...

Wiedźma z Bronaczowa, prolog:)

Obraz
  Prolog Roku Pańskiego 1356. Radziszów i ciągnącą się ku Woli puszczę opanowała noc. Koń zwolnił, wyczuwając strach jeźdźca, raz po raz nerwowo strzygąc uszami. Im głębiej w las, tym głusza brzmiała bardziej ostrzegawczo, a czerń natarczywiej alarmowała oczy plebana. Lęk narastał, a jego źródło zaczęło przerażać mężczyznę. – Ojcze nasz, któryś jest na niebiesiech – ksiądz poprosił o pomoc jedyną Istotę, na którą mógł liczyć – święć się imię twe, przyjdź twe królestwo, bądź twa wola jako na niebie tako i na ziemi. Chleb nasz wszedni daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Zapadła cisza. Wreszcie koń parsknął, chcąc po odbijanym od zarośli głosie móc lepiej ocenić gęstość osaczającej zwierzę kniei. Rozproszył wyostrzone do granic możliwości zmysły księdza. – Ciii… – jeździec odruchowo upomniał wierzchowca, żałując, że w pościg za porywaczem nie zdążył drapnąć z obejści...

WD - Wilcza Dolina/Wspólne Dzieło:)

Obraz
Skąd tyle Wilczych Dolin?😅 5 sierpnia Wilcza Dolina będzie miała 25 lat. Sporo jak na świat wymyślony przed dwie nastoletnie siostry. Pamiętam, że tamtego dnia (roku 1996-tego) było pochmurno, prawie deszczowo, a my z Martą siedziałyśmy na takiej butwiejącej wierzbie rosochatej głęboko w polach/krzaczorach i zaczynałyśmy razem skrobać w zeszycie pierwsze dialogi wspólnej powieści (tak to szumnie nazywałyśmy). Każda miała swoje postacie. Pisałyśmy to wiele lat, niemal do chwili założenia własnych rodzin. No i wtedy też doliny też "założyłyśmy" osobne - innymi słowy każda zabrała swoje zabawki i poszła do własnej piaskownicy:) Marta była wierna Vendzie i DaWernowi, moi zmienili imiona i... zdarzyło się nawet, że rasę i niedawno też płeć:) W kilka lat później każda miała napisaną swoją WD. Marta stworzyła dwa cykle z Wilczej Doliny i prosperuje naprawdę imponująco. (Czytałam trzeci tom i zdecydowanie - kto czeka, będzie zadowolony😉) Wprawdzie również w 2016 udało się zaistni...
Obraz
  Blog ten znajduje zastosowanie jako miejsce, w którym autorka może cieszyć się napisanymi książkami. A książki cieszą się swoją autorką.

Kolejna zachęta do czytania:)

Obraz
Zatem co się dzieje w tej mojej "Baśni..."?   Rzeka pod zdobywanym zamkiem wysycha na skutek prac oblężniczych. W odsłoniętym korycie rycerze palatyna Pomira znajdują zwłoki w starożytnych pancerzach. Zbroje mają herby dawnych rodów, o których krążą jedynie legendy - mało kto pamięta je dokładnie, czy ludzie ci potrafili zamieniać się w wilki, czy może w wilkołaki? Tymczasem w obozie Pomira zjawia się księżniczka Wolin, jedna z ostatnich przedstawicieli posądzonego o wilkołactwo rodu. Twierdzi nie tylko, że zna stare legendy o dawnych wilkarskich rodach i wszelakich bestiach, ale również - że zgodnie z tymi podaniami ONE wracają zza Sinych Wód, bo dziwne morze właśnie zamarza.   KUP TERAZ OCEŃ       Niech będzie kolejny fragment:) Rozdział VII Lubomia przywitała Pomira smrodem zapyziałych rynsztoków. Położone na wzniesieniu miasto z utęsknieniem czekało na deszcz, zwykle załatwiający tę sprawę. Od dawna jednak nie było ulewy, która spłuk...